Jeśli pamiętacie pierwsze, ciepłe dni w maju tego roku, to wyjaśniam, że właśnie wtedy, 16 i 17 maja 2017 roku wraz z naszymi nauczycielami: Agnieszką Krauz-Horodecką, Piotrem Kilianem i Andrzejem Markuszką byliśmy na wycieczce w stolicy Dolnego Śląska, czyli we Wrocławiu.

Dzień pierwszy

Wyjechaliśmy o piątej rano i dzięki autostradzie, już przed południem dotarliśmy pod najwyższy mieszkalny budynkiem w Polsce, czyli pod Sky Tower. W nowoczesnym wnętrzu apartamentowca spotkaliśmy się z naszym przewodnikiem, który cierpliwie oprowadzał nas w czasie całej wycieczki. Budynek mierzy 212 metrów i ma 50 pięter. Na 48 piętro, gdzie jest punkt widokowy, wjechaliśmy szybkobieżną windą. Podróż windą trwała niecałą minutę i była bardzo komfortowa. Widok całego Wrocławia i okolic zrobił na nas piorunujące wrażenie. Punkt widokowy jest zamknięty bardzo grubą szybą i jest tam ciepło i bezpiecznie.

Popołudnie upłynęło nam na zwiedzaniu starej części miasta. Nasz przewodnik, który jako dziecko przyjechał do Wrocławia z rodzicami ze Lwowa, z pasją opowiadał nam o Ossolineum, związku Aleksandra Fredry

z Wrocławiem oraz o wrocławskich skrzatach, których jest już 303. Po smacznym obiedzie spacerowaliśmy po uroczym Ostrowie Tumskim, gdzie urokliwe uliczki oświetlają zabytkowe lampy gazowe. Spodobał się nam również słynny Most Tumski, który ma na sobie tysiące kłódek, które zakochani zapinają na jego konstrukcji wierząc, że ich miłość będzie dzięki temu silniejsza. Pod wieczór zwiedziliśmy Panoramę Racławicką, która swoim rozmachem i niebywałym kunsztem malarskim twórców, przykuła uwagę nawet tych najbardziej zwykle rozbrykanych. Przewodnik powiedział, że jego losy są podobne do dziejów Panoramy, która również przyjechała do Wrocławia ze Lwowa. Ten piękny i wypełniony atrakcjami majowy dzień zakończyliśmy spacerem przez Stare Miasto, gdzie mogliśmy zrobić zakupy oraz zjeść coś smacznego.

Spaliśmy w dawnej jednostce wojskowej przerobionej na hostel. Otaczały nas sprzęty i meble o charakterze militarnym, ale najważniejsze, że prycze były bardzo wygodne.

Dzień drugi

Opiekunowie zarządzili nam pobudkę o godzinie 7.00. Nie sprawiło nam to większego problemu, ponieważ wspaniale świecące majowe słońce zapowiadało piękny dzień. Po porannej toalecie i śniadaniu, zjedzonym oczywiście w wojskowej kantynie, już o 9.00 rozpoczęliśmy zwiedzanie najnowszej atrakcji Wrocławia – Hydropolis. W centrum wiedzy o wodzie, dowiedzieliśmy się m.in. że ziemia składa się w ponad 70 procentach z H2O. Hydropolis to miejsce, w którym różnorodne technologie multimedialne, interaktywne instalacje, wierne repliki i modele oraz bogate w informacje ekrany dotykowe służą jednemu celowi: ukazaniu wody z różnych, fascynujących perspektyw. Wszystko to jednak przegrało z drukarką wodną . Kilku kolegów próbowało na sucho przeskakiwać przez drukowane serca, oczywiście bez powodzenia, z czego mieliśmy ubaw po pachy.

Po Hydropolis udaliśmy się Polinką na drugi brzeg Odry. Jest to wrocławska kolejka gondolowa, która przypomniała nam o wcześniejszych wspólnych wycieczkach do Zakopanego i w Pieniny, gdzie również jeździliśmy kolejkami linowymi.

Jednak gwoździem programu tego dnia było wrocławskie zoo, a dokładnie Afrykarium. Gorący klimat i zachwycające zwierzęta, zwłaszcza te wodne, prezentują się niesamowicie. Podobały się nam pawiany, z którymi zrobiliśmy sobie zdjęcie, oraz rekiny, płaszczki, foki, pingwiny, zebry, wilki, hipopotamy, żyrafy, niedźwiedzie, słonie, strusie itd. Z zoo przeszliśmy pod Halę Stulecia, gdzie obejrzeliśmy spektakl fontanny multimedialnej, a później do pięknie kwitnącego w maju Ogrodu Japońskiego. Po obiedzie udaliśmy się w drogę powrotną, która minęła niestety bardzo szybko, tak jak wycieczka. Jednak w pamięci pozostaną te miejsca, które odwiedziliśmy wspólnie z kolegami i koleżankami z klasy.

P.S.

Już planujemy kolejną wycieczkę ^^