Wieczorem 23 marca 1944 r. pod posterunek w Łańcucie ściągnięto 4 furmanki. Powozili chłopi z okolicznych wsi. Około pierwszej w nocy grupa 4 niemieckich żandarmów oraz 4 funkcjonariuszy granatowej policji wyruszyła w kierunku Markowej. Przed świtem dotarli do gospodarstwa Ulmów. Niemcy z policjantami udali się do domu. Rozległy się strzały. Na strychu domu zabito najpierw trójkę ukrywających się Żydów. Potem już na oczach furmanów kolejno zginęły dwie siostry Goldman, córeczka jednej z nich i pozostali Szallowie. Na zewnątrz wywleczono też Ulmów. Zamordowano najpierw rodziców: Józefa i jego żonę Wiktoriię, mającą za kilka dni urodzić siódme dziecko. Kierujący zbrodnią Eilert Dieken zadecydował, aby zabić także dzieci Ulmów, stwierdzając cynicznie, iż w ten sposób gromada, czyli społeczność Markowej, uniknie kłopotu utrzymywania sierot. Kolejno zginęli Stasia, Basia, Władziu, Franuś, Antoś i Marysia.